Tadeusz Drozda: „Kabaret jeszcze żyje!”

WM: Proszę okiem eskperta określić, jakie poczucie humoru mają Polacy?

TD: Myślę, że Polacy ogólnie nie mają zbyt wysublimowanego poczucia humoru. Tak jak ze wszystkim – Polacy są gdzieś w środku. Z poczuciem humoru jest tak samo. Oczywiście, Polacy mają manię wielkości i większość Polaków uważa, że nasz naród jest wybranym narodem. Strasznie o sobie mamy dobre mniemanie, ale myślę, że znajdujemy się w dobrej średniej światowej i poza ten środek nie ma co wyskakiwać.

Poza tym Polacy lubią śmiać się z innych, natomiast obrażają się, jak się mówi dowcip o nich samych. Oczywiście, jeśli mówi się dowcip o Polakach w Polsce – to jeszcze pół biedy. Natomiast jak cudzoziemcy zaczynają żartować z Polaków, to Polak nabiera powietrza, jest wkurzony, że niby jak ktoś może dostrzegać nasze wady narodowe. Na przykład, słynne dowcipy o kratoflach na temat pana prezydenta i pana premiera w Niemczech. Nie są to jakieś wybitne żarty, ale nie jest to też jakieś strasznie obraźliwe. Widać po reakcji naszych władz, jak oni są uczuleni. Jakiś idiota napisze głupi dowcip w gazecie, a my od razu występujemy z notą dyplomatyczną, obrażamy się, podczas gdy inni to w ogóle odpuszczają.

Gdyby Andrzej Lepper miał reagować na wszystkie dowcipy, które na jego temat się pojawiają, to musiałby nic nie robić, tylko na te publikacje odpowiadać. W końcu ludzie lubią się pośmiać. Dowcip bywa wysublimowany, ale bywa też chamski – tak jak wszystko. Polacy są nazbyt poważni w stosunku do dowcipu, jest on dla Polaka czymś znaczącym.

WM: Co człowiekowi daje poczucie humoru?

TD: Poczucie humoru – to patrzenie na siebie i na świat na luzie. Jak człowiek jest potwornie zakompleksiony, to nie ma poczucia humoru. Tylko ludzie bez kompleksów mają poczucie humoru, bo wiedzą, że pewne fakty można tak zestawić, że buduje to jakiś żart i jest śmieszne. Natomiast tacy jak Hitler i Stalin, czy paru innych nie mieli poczucia humoru albo mieli specyficzne poczucie humoru. Im bardziej odchodzimy od poczucia humoru, tym bardziej idziemy w kierunku zamordyzmu. Ludzie z poczuciem humoru – to są ludzie wielcy. Żaden wieli człowiek światowy nie obrażał się na jakieś tam żarty, mało tego – sam je wymyślał.

WM: Jak buduje Pan żart? Co Pana inspiruje?

TD: Oczywiście, życie. Niestety, tacy faceci jak ja, jesteśmy dinozaurami polskiego kabaretu, polskiej estrady, ponieważ reagujemy na rzeczywistość nas otaczającą. Natomiast moi młodzi koledzy raczej wymyślają abstrakcyjne sytuacje, których właściwie nie ma. Dla mnie trudnym by było wymyślić dowcip, monolog czy tekst kabaretowy niezwiązany z życiem. Natomiast widzę, że młodzi ludzie odwrotnie – nie majł talentu, żeby obserwować co się dzieje i to komentować, tylko stwarzają własną rzeczywistość i bawią się w swoim świecie.

W dzisiejszym polskim kabarecie raczej nie ma obecności polskiego dowcipu politycznego czy obyczajowego. Polityka jest jaka jest, ale młodzi w ogóle nie zauważają tego, co się dzieje dookoła. Myślę, że w polskim kabarecie przyszły inne czasy.

WM: Rosjanie, na przykład, w zasadzie nie mają tak wysoko rozwiniętej kultury kabaretu jak Polacy…

TD: Ale dziś kabaret w Polsce właściwie nie jest potrzebny. Na scenie żartuję, że osiągnęliśmy ideał i Polska ma taki system, że kabaret stał się zbędny, bo wszystko jest idealne – nie ma z czego żartować. Mamy najmądrzejszych ludzi rządzących, jest tak dobrze, że kabaret w ogóle nie jest potrzebny. Ale to jest prawda, ponieważ oprócz mnie i jeszcze kilku „zboczeńców” nie ma ludzi, którzy komentują to, co się dzieje dookoła. […]

WM: Jest Pan również znakomitym felietonistą. Czy myśli Pan o wydaniu książki?

TD: Przez długi czas pisałem w wielu gazetach felietony. Jestem jednak tak leniwy, że ktoś musi mnie zmusić do roboty. Jestem ciągle w trakcie pisania sztuki teatralnej, już napisałem właściwie połowę, ale uważam, że trzeba ją pisać od nowa. Uważam, że dla literata, dla pisarza bardzo ważne, by ciągle go coś zmuszało do cotygodniowego napisania nowego tekstu. Lenistwo powinno być karane.

WM: Jaki jest dzisiejszy Polak? Jak by Pan określił go z dystansu satyryka?

TD: Polak – to nic nadzwyczajnego, mimo że każdy Polak uważa, że jest czymś nadzwyczajnym. Polak uważa, że jest lepszy od Niemca, od Rosjanina – na pewno. Jeśli chodzi o relacje Polak – Litwin, to takiej relacji raczej w ogóle nie ma, bo w Polsce raczej nie zauważamy, że gdzieś tam jest jakaś Litwa. My – to taki wielki kraj, a Litwa – to takie malutkie byle co. Jeżeli już, to porównujemy się z Rosją, Francją, Niemcami – to są nasi partnerzy. Żaden Czech czy Słowak dla Polaka – to nic. Polacy mają poczucie wielkości, że jest się narodem wybranym. Zawsze wśród wielkich tego świata znajdziemy Polaków i z nimi utożsamiamy się.

Przeciętny Polak jest, niestety, niewykształcony, który szkołę skończył dla papierów. Dzisiaj już nie, ale mówię bardziej o moim rówieśniku lub trochę młodszym. Dzisiaj młodzież jest pazerna na wiedzę, a dzisiejszy dwudziestoletni Polak – to zupełnie inny człowiek, niż dwudziestolatek 20 lat temu. Komunizm nauczył łba nie wychylać, tylko nazbierać papierów, gdieś się urządzić, trochę ukraść itd., więc napewno Polak bardzo się zmienił.

Smutne jest to, że dzisiejszy Polak, ktąry ma wykształcenie, ambicje, który zna języki, nie znajduje miejsca w Polsce. Dzisiejsza Polska tak jak sto lat temu jest źródłem siły roboczej dla świata. Ludzie wyjeżdżają. Jak się pójdzie do restauracji gdzieś w Dublinie, to można mówić po polsku, bo szef czy właściciel jest Polakiem i obsłużą nas po polsku. Wsiadasz do taksówki w Londynie i od razu mów po polsku. Wolałbym jednak, żeby Polakom, których Polska wykształciła, do głowy nie przychodziło wyjeżdżać.

Co innego – Polacy na Litwie. Nie ma Polonii, bo to Polska stąd wyjechała, a Polacy zostali. Oczywiście, nie jest to wina ani Polski, ani Litwy. Ale kocham tu przyjeżdżać. W Polsce jesteśmy zachwyceni Zachodem, włazimy do pewnej części ciała temu Zachodowi, nie mając pojęcia o własnej wartości, znakomitej kulturze, historii – mamy czym się chwalić. W Polsce nie potrafimy nieraz obronić polskości, dlatego bardzo wzrusza mnie tak olbrzymia miłość do polskości mieszkaćów Wilna i Wileńszszyzny. To dla mnie szok. Takiego patriotyzmu w Polsce w ogóle nie widzi się. 

WM: Czego może spodziewać się publiczność, z którą dzisiaj Pan się spotyka?

TD: Występuję z programem „Kabaret jeszcze żyje”. Dzisiejsze kabarety raczej nie komentują tego, co się dzieje, a ja jestem ostatni na liście, który stara się mówić o tym, co jest. Mówię i niestety narażam się. Trudno. Dopóki w Polsce nie jest tak, że zamykają za dowcipy – a nigdy tak nie było, nawet za najgorszej komuny. Oczywiście, niektórzy mieli kłopoty, ja też miałem. Mówiąc krótko, będę się narażał w dalszym ciągu.

„Kurier Wileński”, 19.03.2007

Reklamy

0 Responses to “Tadeusz Drozda: „Kabaret jeszcze żyje!””



  1. Dodaj komentarz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s





%d blogerów lubi to: